Esencje

Kolejny etap pielęgnacji, u nas bardzo często pomijany, to esencje. Są one bardzo popularne w Azji. Koreańska metoda pielęgnacji w 10 krokach coraz bardziej je popularyzuje.  Przypominają tonik i najczęściej są na bazie wody. W składzie zawierają kwas hialuronowy, glicerynę, antyoksydanty, witaminy. Są lżejsze i mniej skoncentrowane niż serum. Głównym ich zadaniem jest nawodnienie skóry i przygotowanie jej na przyjęcie serum. Są idealnym kosmetykiem dla osób z cera suchą, spędzających dużo czasu w klimatyzowanych lub ogrzewanych pomieszczeniach.

Esencji nie nakładamy wacikiem, tylko delikatnie wklepujemy ją opuszkami palców w skórę. Esencję zaczęłam stosować dopiero około 1,5 roku temu i od razu zauważyłam poprawę w wyglądzie i nawilżeniu skóry. Teraz jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków i nakładam go nie tylko na twarz, ale również na szyję, dekolt i dłonie. Pamiętajcie, żeby dbać o nie tak samo, jak o twarz, bo to one zdradzają nasz wiek. Moja ulubiona esencja to Filorga NCTF-Essence oraz Ultra V Idebenone Treatment Essence oraz polska Miya.

Serum

Kolejny etap, bez którego pielęgnacja skóry nie jest pełna, to serum. Serum wymyślono we Francji, i na początku nie było tak popularne. Dopiero Serum Advanced Repair Estee Lauder rozpowszechniło ten kosmetyk. Ten skoncentrowany produkt działa z mocniejszą siłą niż krem. Najczęściej jest na bazie wodnej, głównym składnikiem jest kwas hialuronowy, witamina C, witamina E, minerały i peptydy, kolagen. Postać wodna przenosi te cenne składniki głębiej w głąb skóry w porównaniu z kremem. Dlaczego wiec nie stosować samego serum? Po co krem? Otóż tak szybko jak składniki z serum wnikają w skórę, tak niestety krótko mogą się w niej utrzymać.  Dlatego tak ważne jest stosowanie serum zawsze w połączeniu z kremem. To krem tworzy na powierzchni skóry ochronną warstwę zapobiegającą utracie wody i zatrzymującą wszystkie cenne substancje w głębszych warstwach naskórka.

Wróćmy jednak do serum. Często słyszę od moich pacjentek, ze stosują serum a skóra jest cały czas przesuszona. Po pierwsze trzeba pamiętać, ze jeśli zastosujemy nawet najlepsze serum, nie dostarczając jednocześnie odpowiedniej ilości płynów w pożywieniu, nie nawodnimy skóry. Po drugie częsty błąd to stosowanie właśnie samego serum bez kremu, zwłaszcza na noc, gdy skóra ma szansę najlepiej się zregenerować. Po trzecie kwas hialuronowy zawarty w kosmetykach nie zawsze będzie  odpowiednio nawilżał skórę. Należy szukać w składzie kwasu hialuronowego małocząsteczkowego lub najlepiej mieszanki małocząsteczkowego z wielkocząsteczkowym. Ten małocząsteczkowy wnika głęboko i nawilża, ale bez okluzji w postaci kremu lub kwasu hialuronowego wielkocząsteczkowego „ucieknie” ze skóry nie spełniając swojej roli. Moim ostatnim odkryciem jest Beta Glukan, coraz częściej wykorzystywany w profesjonalnej pielęgnacji skóry w postaci serum lub masek w płacie lub żelowych. Nawilża, ale równocześnie chroni przed utratą wody, działa kojąco i wspomaga regenerację skóry. Najczęściej używam go łącznie z serum z Wit. C (o wit. C w kolejnym poście, bo to duży temat) lub z moim ulubionym silnie antyoksydacyjnie i rozjaśniająco działającym serum z Idebenonem. Moje kolejne odkrycie to Tannic serum laboratorium Alphascience. Zawiera ono innowacyjne połączenie najsilniejszych antyoksydantów: kwasu taninowego, 10% wit. C, kwasu ferulowego oraz wyciągu z miłorzębu japońskiego. Poza silnym działaniem przeciwzmarszczkowym i ochronnym na komórki skóry, rozjaśnia ją i reguluje syntezę melaniny, zapobiegając powstawaniu przebarwień.

Czasem zamiast serum lub dodatkowo możemy zastosować ampułki z silnie skoncentrowanymi składnikami aktywnymi. Może to być również kwas hialuronowy, witaminy, kolagen, koenzym Q10, peptydy itd. Ampułkę po otwarciu trzeba od razu wykorzystać, właśnie po to, by zawarte w niej cenne substancje o wyjątkowo wysokiej koncentracji zadziałały jak najskuteczniej. Wedle zasady od najlżejszego do najcięższego kosmetyku na sam koniec idą kremy.

Krem

Jak dobrać ten właściwy krem? Najprostsza zasada to taka, by na noc stosować kremy cięższe odżywcze, odbudowujące tzw. płaszcz lipidowy skóry i równocześnie dostarczające odpowiedniego nawilżenia i składników aktywnych. Na dzień zaś mogą być używane te lżejsze, nawilżające, na których dobrze będzie trzymał się makijaż. Na dzień, absolutnie codziennie,  należy używać kremu z SPF co najmniej 25. Pamiętajcie, że przebarwienia powoduje UVA, czyli to promieniowanie, które jest również w pochmurne dni. Dodatkowo przenika ono przez szyby, wiec przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu wcale nas przed nim nie chroni. Od 2-3 lat coraz więcej mówi się o tzw. promieniowaniu niebieskim emitowanym przez ekrany LCD i lampy. Działa ono bardzo szkodliwie nie tylko na nasz wzrok, ale również bardzo  przyśpiesza starzenie się komórek skóry, może nasilać podrażnienie skóry i rumień oraz pogarszać stan naczynek na twarzy (nasilenie np. trądziku różowatego). Już można znaleźć kremy, które chronią również sprzed tym promieniowaniem. Szukajcie oznaczeń IR lub VL. Moim sprawdzonym jest Pink Rescue firmy Cell Fusion, Dermedic Sunbrella, Uriage Multi Action krem.

Nadal jeszcze w drogeriach można znaleźć kremy z sugestią konkretnego wieku, w którym należy je używać. Często jednak taki podział nie zdaje egzaminu. Bywa, że skóra 30-latki, która pali papierosy, opala się, niedosypia, pracuje w klimatyzowanych pomieszczeniach i przed ekranem komputera, wymaga dużo większej ilości składników aktywnych niż te zawarte w kremie 30+.  Dobrze jest wiedzieć również jaki mamy rodzaj cery, czy jest ona normalna, sucha, wrażliwa czy przetłuszcza się w strefie T, czy ma tendencję do rumienia, poszerzonych porów i zaskórników czy do powstawania plam pigmentacyjnych i nierównomiernego kolorytu. Każda z tych skór wymaga właściwej pielęgnacji. Jak ją dobrać? Jeśli same nie wiecie warto pójść do lekarza czy kosmetologa, który oceni rodzaj skóry, jej nawilżenie oraz wszystkie powyżej wspomniane problemy i wytłumaczy czego szukać w kosmetykach.

Testy genetyczne

Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest wykonanie testu genetycznego pod kątem starzenia się naszej skóry. Nie jest to tanie rozwiązanie, bo jak na razie wszystkie testy wykonywane przez nas oznaczane są w laboratoriach zagranicznych, jednak robi się to tylko raz w życiu. Dostajemy nie tylko informacje o tym w jaki sposób będziemy się starzeć, ale również spersonalizowaną propozycję składników aktywnych, które powinny być zawarte w naszych kosmetykach, suplementach, a także  sugestie zabiegów, jakie warto wykonać by spowolnić procesy starzenia.

Pamiętajcie, ze właściwa pielęgnacja skóry ma olbrzymi wpływ na to, jak wyglądamy, pomaga również w jak najdłuższym utrzymaniu efektów zabiegów z medycyny estetycznej oraz kosmetologii. Niewłaściwie dobrane kosmetyki mogą mieć wpływ na  pogorszenie stanu skóry, mogą zaburzyć jej barierę lipidową, uwrażliwić czy pogorszyć przebieg trądziku pospolitego czy różowatego.

Dr Iwona Radziejewska