Skąd właśnie ten temat na blogu? Hashimoto najczęściej prowadzi do niedoczynności tarczycy, a tarczyca ma wpływ na cały organizm. Nie tylko na jego funkcjonowanie a także na wygląd skóry, włosów, pojawianie się cellulitu, „worków” pod oczami, poszerzonych porów i przebarwień. Choroba rozwija się podstępnie, dając bardzo niespecyficzne objawy, jak zmęczenie, rozdrażnienie, zatrzymywanie wody, przybieranie na wadze czy właśnie jakiś defekt estetyczny. Dlatego często lekarze medycyny estetycznej mają szansę na wczesne wykrycie choroby i skierowanie pacjenta na diagnostykę i leczenie, zanim jeszcze dojdzie do zniszczenia tarczycy.

Weźmy np. częstą sytuację, gdy przychodzi do nas pacjentka z prośbą o skorygowanie jej problemu w postaci cieni i „worków” pod oczami. Gdy skupimy się tylko na tym i wykonamy zabieg korekcji np. z użyciem kwasu hialuronowego, możemy tylko wzmocnić problem. U większości pacjentów w chorobie Hashimoto nawet najlepiej podany kwas może działać jak „gąbka”- zatrzymywać wodę i jeszcze bardziej pogłębiać obrzęki.

Dlatego tak ważną częścią pracy lekarza medycyny estetycznej jest konsultacja, wywiad lekarski i odpowiednia diagnostyka. Na pierwszej wizycie, mimo tego, iż jest to konsultacja z zakresu medycyny estetycznej, w Saska Clinic szczegółowo pytamy pacjentów o wszystkie objawy, dolegliwości, nieprawidłowości w badaniach laboratoryjnych. W razie jakichkolwiek podejrzeń zlecamy badania i dopiero na ich podstawie decydujemy, czy damy zabieg będzie bezpieczny i czy przyniesie efekty.

Na co zwracamy uwagę? Po pierwsze najważniejsze jest, by TSH było na odpowiednim poziomie, najlepiej poniżej 2. Wiem, że w Polsce norma jest do 4, ale na Świecie to 2 jest wartością, która nie powinna być przekraczana. Nie powinniśmy również wykonywać zabiegów, gdy przeciwciała są wysokie, ponieważ:  po pierwsze zabiegi mogą być nieskuteczne, po drugie mogą jeszcze bardziej stymulować układ autoimmunologiczny. Po trzecie warto sprawdzić, czy mamy do czynienia tylko z jedną choroba autoimmunologiczną, czy nie dokłada się do niej kolejna, bo one często lubią „chodzić” w parach. W takim przypadku nie ryzykujemy wykonywaniem jakiegokolwiek zabiegu.

Warto wiedzieć, że pacjenci z Hashimoto mają niestety trochę gorsze rezultaty zabiegów w porównaniu do osób bez tego problemu. Często musimy wykonać więcej zabiegów w serii lub podać większe ilości preparatów, by efekty były porównywalne. Również ryzyko powikłań jest nieco większe. Dotyczy to zwłaszcza zaburzeń w gojeniu się skóry czy większej tendencji do przebarwień pozapalnych. Stąd uwaga w zabiegach laserowych oraz głębokich peelingach.

Kolejny temat to włosy. Bardzo często w Hashimoto pojawia się problem z wypadaniem i pogorszeniem jakości włosów. Jeżeli wiemy, jaki jest problem podstawowy, możemy zastosować odpowiednią terapię  mezoterapiami, osoczem bogatopłytkowym, karboksyterapią czy Rf. Jednak terapia ta będzie skuteczna tylko pod warunkiem wyrównanego TSH i odpowiednio wdrożonej suplementacji.

Podobnie przy cellulicie czy leczeniu miejscowego nadmiaru tkanki tłuszczowej. Terapie takie, jak lipoliza, mezoterapie antycellulitowe, karboksyterapia, ultradźwięki, krioterapie czy sonotermolipoliza dadzą efekt, gdy metabolizm tkanki tłuszczowej będzie prawidłowy, czyli TSH będzie poniżej 2, najlepiej poniżej 1,5.

Wracając do  wspomnianego przypadku pacjentki z problemem cieni i „worków” pod oczami, lepszym rozwiązaniem może okazać się  mezoterapia np. preparatem Light Eyes, RS HA, Eye Bag Solution czy innym poprawiającym kondycję skóry, drenaż limfatyczny w okolicy dolnej powieki oraz dodatkowo zastosowanie Rf mikroigłowego lub lasera frakcyjnego. Powinno dać to szybki i trwalszy efekt zmniejszenia cieni i redukcji „worków”, bez ryzyka powikłań w postaci pogorszenia obrzęków.

Podsumowując, choroba Hashimoto w ostrej fazie jest przeciwwskazaniem do zabiegów. Gdy przeciwciała spadną, a TSH jest uregulowane, doświadczony lekarz jest w stanie dobrać takie zabiegi, które będą bezpieczne i dadzą jak najlepsze rezultaty.

Dr Iwona Radziejewska